Hasło logowania to nie szyfrowanie - najczęstszy mit bezpieczeństwa
„Mam hasło - moje dane są bezpieczne." To zdanie słyszymy w 9 na 10 firmach, które obsługujemy. I w 9 na 10 przypadków jest fałszywe. Hasło do Windowsa, macOS czy Linuxa chroni dostęp do systemu operacyjnego - nie do danych na dysku. Wystarczy wyjąć dysk z komputera, podłączyć jako zewnętrzny do innej maszyny (adapter SATA/NVMe-USB za 40 zł) - i masz pełny dostęp do WSZYSTKICH plików. Bez żadnego hasła. To trwa dosłownie 5 minut.
Scenariusze, w których nieszyfrowane dane wyciekają: kradzież laptopa (w Polsce ok. 15 000 zgłoszeń kradzieży laptopów rocznie), zgubiony pendrive z danymi klientów, wyrzucony niezniszczony dysk (firma wymienia sprzęt i sprzedaje stare komputery bez czyszczenia danych), nieautoryzowany dostęp pracownika, naprawa komputera w serwisie (serwisant ma fizyczny dostęp do nośnika danych). W każdym z tych scenariuszy szyfrowanie dysku sprawia, że dane są bezwartościowe bez klucza deszyfrującego.
RODO (art. 32) wymaga „szyfrowania" jako jednego ze środków ochrony danych osobowych. Jeśli Twoi pracownicy przetwarzają dane klientów na laptopach bez szyfrowania - naruszasz RODO. UODO może nałożyć karę, a notyfikacja o wycieku danych (art. 33, 34) jest obowiązkowa. Szyfrowanie dysku to jedno z najtańszych i najskuteczniejszych zabezpieczeń - a mimo to wciąż większość firm go nie stosuje.